Ohayo minna!
Ciąg dalszy tej jakże niecodziennej historii. Mam nadzieję, że się spodoba!!
Jak się
można łatwo domyślić, od tamtej pory często chodziłyśmy za
shinigami. Chciałyśmy się dowiedzieć jak najwięcej o innych
światach. Uwierzenie w to wszystko nie było dla mnie problemem. Nie
tylko dlatego, że widziałam menosa na własne oczy. Głównie
chodziło o samą ideę soul society. Było dużo osób dbających o
porządek na świecie oraz dużo istot, które ten porządek starały
się zakłócić. Brzmiało to bardziej realistycznie niż pojedynek
1 na 1 (Bóg – Szatan), w którym ludzi tylko wplatano do rozgrywki
i traktowano jak pionki...
Nie mam zamiaru wchodzić w szczegóły
czasu, w którym nic się tak właściwie nie działo. Dużo pytań,
sporo odpowiedzi i ciekawych historii, trochę nauki i podstaw
walki... Takie tam, rzeczy, które człowiek może robić z
shinigami. Często też nosiłyśmy mu jedzenie, ponieważ on też
musiał jeść.
Kolejne z wydarzeń, które miały
wpływ na nasze dalsze życie miało miejsce późnym latem tego
samego roku. Zauważyłam, że coś jest nie tak, dlatego
powiedziałam rodzicom, że idę do miasta i wybiegłam po Maishę.
Razem wpadłyśmy do lasu i pobiegłyśmy na poszukiwanie Sugimota
(tak nazywał się ten shinigami). Znalazłyśmy go spory kawałek od
zabudowań. Akurat toczył walkę z hollowem. Wyglądał jak zwykły
hollow. Nie był to jeden z tych olbrzymich menosów, które
widziałyśmy wcześniej. Jednak był inny. Czuć było od niego dużo
potężniejszą energię. Wydawał się też dużo inteligentniejszy.
Walka nie wyglądała zbyt dobrze.
Sugimoto zdecydowanie przegrywał.
Niewiele myśląc, chwyciłam kamień
leżący na ziemi i rzuciłam stworowi w tył głowy. Zły ruch.
Hollow odwrócił się i zmierzył
mnie spojrzeniem. Następnie zamachnął się. Poczułam silne
uderzenie w klatkę piersiową i poleciałam na drzewo kilka metrów
dalej.
Szczerze mówiąc, nie jestem pewna
co się dalej działo. Po prostu w pewnej chwili, zdałam sobie sprawę, że stoję niedaleko miejsca, gdzie mnie rzucił. Nie
czułam bólu. Bestia stała blisko mnie, ale już odwracała się w
kierunku Sugimota. Rozejrzałam się zdezorientowana. To co
zobaczyłam, nie stanowiło zbyt miłego widoku.
Moje ciało leżało koło drzewa.
Było całe we krwi, nie dało się z mojej pozycji określić co
mu... mi było dokładnie. Z brzucha ciała ciągnął się łańcuch,
który łączył się ze mną. Ogniwo na środku było pęknięte,
ale łańcuch się trzymał. Z tego co się dowiedziałam, dopóki
łańcuch był nieprzerwany, żyłam. Domyśliłam się, że muszę
być ostrożna. Właśnie myślałam nad próbą wejścia z powrotem
do ciała, kiedy kątem oka zobaczyłam ruch.
Hollow właśnie szykował się do
ataku. Shinigami leżał na ziemi, a jego miecz znalazł się bardzo
blisko mnie. Chwyciłam ostrze i wskoczyłam potworowi na plecy.
Jak teraz myślę o tamtym okresie,
to dochodzę do wniosku, że niewiele myślałam. Naprawdę.
Udało mi się złapać równowagę i
zarzucić bestii łańcuch na szyję... Mój łańcuch, który miał
się nie przerywać. Oplotłam go szybko i przeniosłam miecz przed
głowę stworzenia. Szarpnął się, tak że katana zagłębiła mu
się w gardło.
Dobra wiadomość: zabiłam go. Zła:
przecięłam swój łańcuch.
Usłyszałam jak Sugimoto sklął. Ja
tylko patrzyłam jak to, co łączyło mnie z ciałem, rozpada się.
W parę sekund nie zostało po nim nic. Wpatrywałam się w ziemię,
w miejsce, gdzie przed chwilą znajdowało się pęknięte ogniwo.
-Niemożliwe- powiedział cicho
Sugimoto.
Pokiwałam głową.
-Rzeczywiście, rzadko spotyka się
osobę, która ginie w tak głupi sposób, prawda?- zaśmiałam się
sarkastycznie. Uznałam, że przynajmniej po śmierci mogę sobie
pożartować.
-Nie o to... Spójrz.-powiedział.
Podniosłam wzrok. Moje spojrzenie w
pierwszej kolejności padło na ciało. Dalej było całe we krwi,
ale nie wyglądało na martwe. Miało zdrowy odcień skóry, a klatka
piersiowa poruszała się w normalnym rytmie.
Spojrzałam zdziwiona na Sugimoto,
ale on patrzył się na mnie... To znaczy na to czym byłam w tamtej
chwili... Duszą, czy czymś. Podniosłam rękę i ze zdziwieniem
odkryłam, że mam na sobie czarne ubranie. Zupełnie jak shinigami.
Przy pasie miałam podobny miecz, a na stopach dziwne słomiane
sandały.
-Eeee... To tak wygląda śmierć?-
zapytałam niepewnie.
-Nie. Zdecydowanie nie. Tak wygląda
shinigami...
No, i w ten właśnie sposób ja
zyskałam swoje moce...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz